Remont mieszkania na odległość - moja historia

by - lipca 19, 2019

Zacznę od tego, że należę do grona osób, które nie cierpią remontów. Nie chodzi o to, że nie mam pojęcia o remontach i wystroju wnętrz. Po prostu nie mam cierpliwości do "fachowców" i wszystkich tych przeciwności losu, z którymi trzeba się zmierzyć.
Przez ostatnie pół roku remontowałam mieszkanie oddalone od mojego miejsca zamieszkania o ponad 70 km. Niby fajnie, bo prace budowlane w mieszkaniu, w którym się mieszka to już level hard, ale warto wiedzieć, że na odległości też nie jest łatwo.

Jakie są minusy remontu na odległość?

- Pierwszy i podstawowy, to własnie odległość, bo to ona utrudnia bieżące doglądnie prac i szybkie radzenia sobie z problemami i decyzjami, które trzeba podejmować.
- Większa odległość, równa się większe koszty samego remontu. To też minus, bo już sam remont sporo kosztuje.
- Nie znasz dobrze okolicy, więc trudniej znaleźć odpowiednich fachowców. Natomiast już w trakcie prac remontowych zmierzyłam się z problemem znalezienia odpowiednich sklepów w pobliżu. Często kończyło się to tak, że musiałam jechać do większego marketu oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów, by znaleźć wszystkie niezbędne rzeczy.
- Czas.  Niestety dojazdy są męczące, stanie w korkach i dodatkowe kilka godzin by dojechać do miejsca docelowego, może wykończyć.


Mieszkanie które remontowałam wymagało generalnego remontu, czyli również wymiany wszystkich instalacji. Co za tym idzie, wymagane były wszystkie pozwolenia i fachowcy z odpowiednimi kwalifikacjami. W obcym mieście trudniej takich znaleźć, ale o tym wspominałam już wyżej.


Całkowity remont trwał około 4 miesięcy i myślę, że udałoby się go skończyć o wiele szybciej gdyby nie problem w postaci kaloryfera pod wanną, którego w sezonie grzewczym nie można się było pozbyć. Pech chciał, że w tym roku było dość długo zimno i do końca maja nie mogliśmy wykonać żadnych prac związanych z instalacją grzewczą.


Kobieta zarządzająca remontem

Tak, to też było zabawne, bo każdy traktował mnie raczej z góry, jakbym totalnie na niczym się nie znała. Nawet moje wizyty w marketach budowlanych były dość zabawne. Kobieta w sukience przemieszczająca się między regałami z farbą, gipsem i śrubami, zdecydowanie budziła zainteresowanie.

Mój wniosek taki, że jeśli jesteś kobietą, która samodzielnie zajmuje się wszystkimi sprawami remontowo-budowlanymi, to musisz się liczyć z ciekawskimi spojrzeniami płci męskiej. Czasem będą Cię traktować jak głupią blondynkę, która nic nie wie i na niczym się nie zna, ale z doświadczenia wiem, że całkiem sporo mężczyzn z przyjemnością pomoże i doradzi. Moja zasada była taka, że jeśli czegoś nie byłam pewna, to pytałam i na ogół dobrze na tym wychodziłam ;)
Ogólnie muszę przyznać, że cały remont przebiegł bardzo sprawnie. Oczywiście nie obyło się bez błędów i komplikacji, ale to chyba normalne przy tego typu pracach.

Na koniec trochę komiczno-dramatyczna sytuacja ;)
Ogólnie teraz kiedy to wspominam to myślę, że było to nawet zabawne, ale gdy przypomnę sobie tamtą chwili, ehhh co to były za emocje...
Ogólnie gdy nadszedł w końcu Ten dzień, kiedy skończył się sezon grzewczy odetchnęłam z ulgą. Zadzwoniłam najpierw do spółdzielni, a potem do ciepłowni i umówiłam się na spuszczenie wody z pionu. Ponieważ jestem dociekliwa następnego dnia upewniłam się czy woda została spuszczona. Co usłyszałam? Ups... zapomnieli...
No dobra, zdarza się... Kolejnego dnia znowu dzwonię i co słyszę, no zapomnieli, ale jutro już na bank to zrobią. Więc kiedy nadchodzi dzień, gdy czekam na robotnika, który ma mi odciąć kaloryfer i podłączyć nowy, myślę sobie, a dobra, upewnię się czy na pewno woda jest spuszczona. I co słyszę?! Zapomnieli! W tym momencie nerwy mi puściły, zażądałam by zrobili to teraz natychmiast (szczegółów Ci zaoszczędzę). Gościu przyjechał w tempie ekspresowy, spuścił wodę, ale nie uwierzysz... w innym bloku....

Tym optymistycznym akcentem zostawiam Cię do następnego postu, w którym pokażę jaką transformację przeszło to małe mieszkanko ;)

PS A Ty lubisz remonty? Czy raczej unikasz jak ognia ;)


Zobacz również

14 komentarze

  1. Nie lubię remontów ale jak już są to muszę mieć wszystko na oku .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na odległość trudniej wszystkiego dopilnować ale nie jest to niemożliwe :)

      Usuń
  2. My jak kupiliśmy mieszkanie mieliśmy mały remont i nie na odległość a już miałam dosyć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W perspektywie najblizszych lat też bedzie mnie czekał taki remont na odległość. Na samą myśl.. "się cieszę" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. My nigdy nie roblismy remontu jeszcze ale slyszalam ze to nie jest lekka sprawa ;) Ehhh..

    OdpowiedzUsuń
  5. Remont na odległość to musiała być ciężka sprawa, ale nie mogę doczekać się aż pokażesz efekty. Ja jak robiłam remont byłam w 6-9 miesiącu ciąży i też w budowlanym dziwnie na mnie patrzyli - szczególnie jak godzinę stałam przed słuchawkami do prysznica bo nie potrafiłam podjąć decyzji.

    OdpowiedzUsuń
  6. Unikam jak ognia:( ale niedługo mnie to czeka:)super wpis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. unikaj unikaj, bo fajne w remoncie są tylko efekty końcowe hahaha

      Usuń
  7. Znaleźć dobrych fachowców to skarb, ja jakoś zawsze mam pecha. Przydatny wpis, można zobaczyć jak to wygląda z innej perspektywy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z doświadczenia wiem że jak nie przypilnujesz, możesz potem tego żałować

    OdpowiedzUsuń